Vespa Club Baden Württemberg w Pontederze
Klub Vespa Club Baden Württemberg e.V.który wspieramy od jakiegoś czasu, nie próżnował tej wiosny, ale udał się na wycieczkę do Toskanii we Włoszech na początku maja. DanieleMercante przesłał nam klimatyczną relację z podróży i kilka zdjęć, które uważamy za fascynujące, choćby dlatego, że cała grupa z SIP Scootershop również podróżowała po regionie na skuterach. Chcielibyśmy podziękować Daniele i klubowi za świetny materiał.
Dzień 1 i 2: Przygotowanie i przyjazd
Walizki są spakowane, a Plecak i Torba gotowe. Po ostatnim odświeżeniu Claudia odbiera mnie. Odbieramy Andreasa w drodze do Schwaigern.
W pobliżu naszego domu klubowego panuje już kolorowy zgiełk i dobra atmosfera. Po długiej zimowej przerwie wszyscy cieszymy się na ponowne spotkanie. Jesteśmy niecierpliwi, podekscytowani i pełni oczekiwania na nadchodzące dni. Jest krótko po 21:00, słońce zaszło i robi się zauważalnie chłodniej, gdy w końcu przyjeżdża autobus. Zanim zdążymy wsiąść, bagaże są już załadowane. Szary autobus zmienia się w prawdziwy autobus kibiców Vespaclub-BW z naszymi logotypami i napisami! Pomimo ciemności, jest to dziecinnie proste dla naszych doświadczonych profesjonalistów Alfio i Francesco z PS-Werbestars.
Po kilku słowach od Giuseppe, naszego "Presidente", w końcu wyruszyliśmy. Jak w przypadku każdej podróży autokarem, grupa imprezowa siedzi z tyłu, a ci, którzy lubią trochę ciszej, siedzą z przodu. Nasz lojalny członek Hennes, dalmatyńczyk Volkera, również ma swoje miejsce z przodu, tuż obok kierowcy. Ruszamy w noc jak podekscytowane dzieci na szkolnej wycieczce. Atmosfera jest żywiołowa, muzyka z tyłu gra głośno, ludzie śpiewają i śmieją się, a Ali gra na bongosach. Jedno jest pewne: to będzie wspaniały weekend! Około godziny 01:00 zmęczenie powoli daje o sobie znać, muzyka cichnie, a impreza dobiega końca. Godzina po godzinie jedziemy przez ciemną noc. Po drugiej stronie tunelu Gottharda ulewny deszcz uderza o duże szyby naszego autobusu.
W samą porę na wschód słońca przejeżdżamy przez Szwajcarię i w końcu witamy "Bella Italia" - choć tylko z krótkim przebłyskiem słońca. Nadeszła pora lunchu. Na szczęście jesteśmy szybsi niż planowaliśmy i, po początkowych trudnościach z parkowaniem, jesteśmy w stanie zjeść razem w "Centro Commerciale", rozprostować nogi i cieszyć się odrobiną "dolce vita". Krótka, niespokojna noc odbija się na naszych zmęczonych twarzach, ale w żadnym wypadku nie na naszym nastroju. Po krótkim odpoczynku w hotelu, pierwsi z nas zbierają się na krótką wycieczkę krajoznawczą. Po przejechaniu ponad 800 kilometrów nawet zła pogoda nas nie powstrzymuje.
Małe, stare uliczki prowadzą nas obok starych ceglanych wież obronnych i charakterystycznych arkad ozdobionych kwiatami do malowniczego centrum i wreszcie na "Piazza dei Caduti". Ten czarujący plac oferuje nie tylko atrakcje kulturalne, ale także typowy bar i gelaterię. Co może być lepszego niż espresso, grappa, pyszne lody i dobra rozmowa?
W drodze powrotnej do naszego hotelu spacerujemy malowniczymi uliczkami, mijamy pięknie zaprojektowane stare domy, ręcznie malowane kanapy, specjalne skrzynki na listy i podziwiamy niezwykłe sztukaterie. O 18.30, zmęczeni, ale głodni, zbieramy się w holu naszego małego hotelu. Po obowiązkowym "due minuti" (dwie minuty - tak my, Włosi, nazywamy krótkie oczekiwanie trwające od dwóch do 180 minut), udajemy się razem do "Senape". Członkowie naszego zarządu, Giuseppe i Vito, zarezerwowali już tę małą, znakomitą i typowo włoską restaurację z Niemiec. Ponieważ 46 głodnych "Vespisti" nie może po prostu wpaść do takiej restauracji. Wymaga to trochę przygotowań - po obu stronach.
Senape to nowoczesna, industrialnie urządzona restauracja, która zdobyła już kilka nagród za swoje wyjątkowe dania. Oczekiwania są więc wysokie - i nie zawiedliśmy się! Jedzenie jest znakomite. Ucztujemy na różnych przystawkach, takich jak szynka parmeńska, oliwki, burrata i ciepły, domowy chleb. Dla mnie osobiście to wyjątkowe kulinarne wspomnienie, które pozostanie ze mną na długo. Pizza również zachwyca! Pierwszy wspólny wieczór kończymy w hotelowym barze przy dobrej rozmowie, drinkach i oczywiście rundzie w karty.
Dzień 3: Pierwsza wycieczka do Pizy i Livorno
Jest godzina 07:00. Chmury się rozpogodziły, a niebo ma piękny jasnoniebieski kolor. Przez otwarte drzwi patio naszego pokoju hotelowego słyszymy niepowtarzalne, unikalne "grzechotanie" Vespy PX Traveller Volkera. Ten wyjątkowy dźwięk natychmiast wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Jest to sygnał do rozpoczęcia naszej pierwszej wycieczki po Toskanii na naszych własnych Vespach. Nawet podczas śniadania w hotelu euforia i oczekiwanie wszystkich członków klubu są namacalne. Po espresso i wielu rozmowach w sklepie spotykamy się punktualnie - i tym razem bez "due minuti" - o godzinie 09:00 na hotelowym parkingu. Vespy już tam na nas czekają, gotowe do odjazdu. Ekipa załadunkowa wstała wyjątkowo wcześnie, aby bardzo ostrożnie i z dużym wyczuciem rozładować częściowo zabytkowe rarytasy z ciężarówki. Jak zawsze: pełen profesjonalizm. Dziękujemy za Waszą wkładkę!
Ale zanim będziemy mogli wyruszyć w tę długą trasę, kilka Vesp musi jeszcze zostać zatankowanych. Czy kiedykolwiek było tak wiele Vesp na tej małej stacji benzynowej w tym samym czasie? Tego nie wiemy. Ale jedno wiemy na pewno i jest to zjawisko, które występuje wszędzie: tak wiele Vesp przyciąga uwagę. Dużo uwagi, a przede wszystkim pozytywnej uwagi. Kiedy specjalna jednostka policji nagle pojawia się na naszym parkingu, niektórzy z naszych członków są zaskoczeni. Ale policjanci są niezwykle przyjaźni i zainteresowani. Hennes, nasz specjalny członek na czterech łapach, natychmiast wdziera się w ich serca, a nawet odkurza banana jako prezent pożegnalny. Osobiście jestem przekonany, że to właśnie Hennesowi zawdzięczamy fakt, że wciąż możemy zrobić sobie z nimi grupowe zdjęcie.
Jest już prawie 10:30 (wciąż punktualnie według włoskich standardów), kiedy nadszedł czas, aby założyć nasze Kask i Kurtki i ruszyć w drogę! Ponad 40 Vesp jest gotowych do drogi i powoli rusza w kierunku głównej drogi. Oczekiwanie rośnie! Przejechaliśmy zaledwie 200 metrów, gdy jeden z członków gwałtownie macha rękami i sygnalizuje problemy techniczne. Nie jest to rzadkością w przypadku tych starych motocykli i jest dla nas prawie normalne. Nie ma przejażdżki bez awarii. Ale mamy też rozwiązanie tego problemu: naszych klubowych mechaników. Są zawsze na miejscu, a ich doświadczenie sprawia, że są niezastąpieni! Tak więc 19-letnia "pani Vespa" jest w najlepszych rękach i po szybkiej wymianie węża paliwa może znów jeździć. Dla wszystkich, którzy zastanawiają się teraz, czy zawsze mamy ze sobą części zamienne: Tak. Nie wszystko, ale każdy ma coś ze sobą i razem mamy małą kolekcję.
Jedziemy wiejskimi drogami przez piękne pola, stare dwory, wzgórza i aleje w kierunku Pizy. Malowniczy krajobraz dosłownie nas mija. Wiatr łaskocze, a słońce bije na nas.
Toskania nie bez powodu jest znana daleko poza swoimi granicami z pięknego krajobrazu. Czasami jest prawie tak, jakbyś był w środku obrazu. Podróż mogłaby trwać w nieskończoność i na szczęście mija bez żadnych dalszych wpadek. Kiedy docieramy do Pizy, parkujemy nasze Vespy na małym parkingu. Słynne zabytki są na wyciągnięcie ręki. Aleja z typowymi straganami z pamiątkami wskazuje nam drogę, mijając historyczny mur zamkowy, przez łuk do średniowiecznego centrum miasta. Przed nami otwiera się niemal surrealistyczny widok na Piazza del Duomo. Nie bez powodu ten historyczny plac znany jest również jako "Piazza dei Miracoli" (Plac Cudów). Imponujące białe budynki z baptysterium, katedrą i oczywiście słynną "krzywą" wieżą w Pizie można zobaczyć w kolorowym zgiełku wielu turystów. Zobaczenie tego na własne oczy jest dla nas wszystkich wyjątkowym przeżyciem. Zdjęcie grupowe jest oczywiście koniecznością.
Chociaż wszyscy chcielibyśmy zostać trochę dłużej, mamy napięty harmonogram, więc jedziemy dalej do lokalnej kawiarni, spuntino (po włosku mała przekąska) i wreszcie z powrotem do naszych (w większości) niezawodnych dwukołowych towarzyszy. Jeden silnik po drugim uruchamia się, dźwięk odbija się echem między starymi budynkami, a typowy zapach dwusuwowej mieszanki wypełnia powietrze - przywołując wspomnienia z dzieciństwa dla wielu!
Nasza wycieczka prowadzi nas do Marina di Pisa, a ludzie tam są również zafascynowani naszym "rojem Vesp". Machają do nas, uśmiechają się i witają w przyjazny sposób. Udaje nam się nawet nawiązać rozmowę. Zatrzymujemy się w małej ślepej uliczce tuż nad morzem. Widok jest po prostu fantastyczny - to naprawdę wyjątkowe miejsce! Podziwiamy piękny widok na morze, małe domki rybackie stojące pośrodku Trzpieni i ogromne skały. Obserwując wędkarzy, pozwalamy słonemu morskiemu powietrzu owiewać nasze nosy. To zdjęcie inspiruje mnie i fascynuje. Dla mnie odzwierciedla ono dużą część Włoch.
Jedziemy dalej do Livorno, gdzie zaplanowany jest nasz kolejny Uchwyt. Niestety, 40-letnia Vespa psuje się po drodze i musi zostać odholowana przez lokalny serwis holowniczy. Irytujące, ale czasami nieuniknione, gdy prowadzisz klasyczny samochód. Oczywiście nie pozwalamy, by zepsuło nam to dobry nastrój. Terrazza Mascagni - rodzaj tarasu nad samym morzem - z unikalnym wzorem szachownicy już na nas czeka. Naprawdę niezwykły punkt widokowy. Po krótkiej sesji zdjęciowej wyruszamy w 35-kilometrową podróż powrotną. Nasza piękna trasa prowadzi przez malownicze toskańskie wzgórza, kręte drogi z niezwykłymi widokami, które oferują również ekscytującą jazdę. Po krótkim postoju w hotelu udajemy się na wspólną kolację do pobliskiej restauracji. Przy dobrym jedzeniu i miłej rozmowie podsumujemy cały dzień.
Dzień 4: Wycieczka po Toskanii i Pontedera
Czwartego dnia naszej podróży czeka nas napięty program. Chociaż wszyscy spaliśmy znacznie lepiej niż pierwszej nocy, dotychczasowa podróż jest dosłownie w naszych kościach. Powolnymi, zmęczonymi krokami coraz więcej Vespisti dociera do bufetu śniadaniowego. Po obfitym, smacznym śniadaniu i dobrym espresso jesteśmy gotowi do drogi. Jesteśmy gotowi i podekscytowani tą wyjątkową wycieczką. Wyruszamy niemal punktualnie i znacznie bardziej doświadczeni niż wczoraj. Pogoda i ruch uliczny są po naszej stronie - docieramy na czas do miejsca, w którym odbyły się Światowe Dni Vespy. Zaledwie tydzień wcześniej w tym magicznym miejscu zaparkowały tysiące Vesp - trudno sobie wyobrazić skalę tego wydarzenia. W porównaniu z tym, nasza grupa około 50 Vesp wydawała się wręcz maleńka. W międzyczasie dołączył do nas nasz kierowca ciężarówki oraz kierowcy "uszkodzonych" pojazdów. Spontanicznie pożyczyli dwa Vespas Primavera z lokalnej wypożyczalni.
Nasi przewodnicy Luca i Cristiano są pod wrażeniem różnorodności naszej kolorowej grupy. Po ciepłym powitaniu i krótkim wprowadzeniu, Luca, nasz przewodnik, zabiera nas w podróż przez historię Pontedery. Opowiada nam o wpływie II wojny światowej, okresie powojennym, niesamowitej solidarności ludzi i pomocy, jaką rodzina Piaggio otrzymała w odbudowie hal. Aż do ponownego przemyślenia i transformacji z fabryki samolotów w nową generację mobilności. Narodził się nowy pomysł z mocną wizją. Ojciec Luki był również długoletnim pracownikiem firmy Piaggio i dzięki temu cieszył się wieloma przywilejami. Wynalazca Vespy już w okresie powojennym wprowadził swego rodzaju "system świadczeń korporacyjnych" dla swoich pracowników - i był daleko przed wszystkimi innymi!
Zmiany gospodarcze odcisnęły również swoje piętno na Piaggio i dziś w Pontederze zatrudnionych jest tylko około 2000 pracowników - w szczytowym okresie było ich 12 000. Podobnie jak w przypadku wielu innych firm, produkcja została przeniesiona za granicę dawno temu. Wszyscy moglibyśmy słuchać historii Luki (z pierwszej ręki, że tak powiem) w nieskończoność. To ekscytujące i fascynujące odkryć kolejny element układanki tych wyjątkowych pojazdów. Dla wszystkich naszych członków, którzy nie mówią po włosku, nasz Presidente Giuseppe tłumaczy praktycznie w czasie rzeczywistym.
Następnym przystankiem jest miejsce narodzin Andrei Bocellego - słynnego niewidomego śpiewaka operowego. Zbudował on amfiteatr w swojej rodzinnej wiosce Lajatico - "Teatro del Silenzio" (Teatr Ciszy) - dla koncertów z udziałem do 8000 widzów. Nawet z parkingu masz wspaniały widok na teatr i dolinę. Jest to absolutnie wyjątkowa sceneria, której towarzyszy muzyka tego niezwykłego piosenkarza. Kiedy stopniowo wsiadamy z powrotem na nasze Vespy, Sandro zdaje sobie sprawę, że jego Vespa nie chce odpalić. Na szczęście Teatro znajduje się na wzgórzu i dlatego może zapewnić najlepszą pomoc przy rozruchu - z powodzeniem zjeżdża po stromej ścieżce, a następnie podjeżdża z pomocą silnika! Nasza wycieczka zabierze nas teraz do Peccioli - miasta charakteryzującego się sztuką, około 35 kilometrów od Florencji. Krótki postój wystarczy na pyszne lody i typowe panino con prosciutto (włoska bułka z szynką).
Dalsza podróż wiedzie przez grzbiety górskie, wzdłuż dolin, przez drogi przypominające przełęcze i zakręty. Chociaż piękno Toskanii ujawnia się we wszystkich jej aspektach i widzieliśmy już kilka wspaniałych miejsc, nasze palce mrowią, a nasze podekscytowanie rośnie. Ponieważ naszym następnym przystankiem jest Muzeum Piaggio. Naprawdę nie możemy się doczekać! Ponieważ nie jest to byle jakie miejsce, ale TO miejsce, miejsce narodzin naszej ukochanej Vespy! Możesz zobaczyć i poczuć ścisły związek miasta z Vespą praktycznie w każdym zaułku i ulicy w Pontederze. Wszędzie w mieście znajdują się małe, ukryte wskazówki - prawie jak poszukiwanie skarbów. Dla tych, którzy nie rozpoznają wskazówek, są drogowskazy prowadzące bezpośrednio do muzeum.
W końcu - po tak długim oczekiwaniu, przygotowaniach i planowaniu - stajemy przed (zamkniętą) bramą wjazdową do fabryki z widokiem na imponujący dziedziniec i wejście do muzeum Piaggio. Szlaban otwiera się jak sejf. Powoli i pełen podziwu, jedna Vespa za drugą wjeżdża na dziedziniec. Wbrew oczekiwaniom, nie ma tam Vespy, ale samolot i pociąg. Ale nagle, znikąd, zbliża się do nas wyjątkowa Vespa. Vespa Supersprint - absolutny święty Graal dla wielu entuzjastów! Jest niezwykle rzadka i bardzo cenna - prawdziwa legenda! Kierowca tej czerwonej piękności, Giorgio Keller, jest członkiem Vespa Club Pontedera. Jego ojciec kupił tę Vespę, gdy była nowa, więc ten rarytas zawsze był w jego rodzinie! Naprawdę imponujące!
Vespa Club Pontedera ma oczywiście siedzibę tuż obok Muzeum Piaggio. I jak to jest w zwyczaju wśród wielu różnych klubów Vespa, wymieniane są banery i numery telefonów. Prawdopodobnie wiesz, co następuje ... no tak, obowiązkowe zdjęcie grupowe!
Ale w końcu się zaczyna. Ruszamy do muzeum! Pierwsze Vespy czekają już na nas przy wejściu. Nowoczesna Primavera z wózkiem bocznym stoi obok starej, wciąż całkowicie oryginalnej Vespy - również z wózkiem bocznym. Tak wiele podobieństw, a jednak tak różne. Nowoczesność spotyka się z historią. Ale zanim w końcu wejdziemy na wystawę, zostajemy ciepło powitani i poinformowani o układzie wystaw. W końcu Piaggio od dawna reprezentuje nie tylko markę Vespa, ale także kilka innych marek, takich jak Gilera, Moto Guzzi i oczywiście Aprilia.
Czasami wydaje się, że podróżujemy w czasie. Sale wystawowe z cennymi eksponatami pokazują nam niesamowite szczegóły. Niektóre z eksponatów obejmują misternie odrestaurowane lub całkowicie oryginalne pojazdy. Są to chwile, w których dorośli mężczyźni stają się małymi chłopcami i widzą piękno szczegółów poprzez swoje serca. Oprócz pojazdów na wystawie znajdują się również wydruki reklam z tamtych czasów, na przykład Vespa w stylu Disneya. Nikt z nas nigdy wcześniej tego nie widział! Prawdopodobnie moglibyśmy spędzić tam godziny, a nawet dni, jest tak wiele do odkrycia. Niektórzy członkowie kupują Magnesy, T-Shirty i małe Modele swoich Vesp lub tych, które chcieliby mieć kiedyś na pamiątkę. Niestety, nawet tak wspaniały dzień dobiega końca. Na pożegnanie robimy ostatnie zdjęcia naszymi kamerami i telefonami komórkowymi przed udaniem się do hotelu.
Podczas gdy większość członków udaje się prosto do hotelu, aby załadować swoje Vespy i spakować walizki, mała grupa wyrusza na poszukiwanie słynnej "Villa Piaggio". W poszukiwaniu tej posiadłości musimy pokonać kilka przeszkód i zrobić wiele objazdów. Willa jest tak ukryta, że trudno ją znaleźć lub można ją znaleźć tylko z pomocą miejscowych. Niestety, nasza mała wycieczka kończy się przy bramie wjazdowej na podjazd. Willa jest otwarta dla zwiedzających tylko w określonych terminach. Nawet z daleka widać piękno i wyjątkowość tej willi. Została ona również wykorzystana jako plan filmowy do włoskiego filmu o historii Piaggio. Film ten jest praktycznie obowiązkową lekturą wśród entuzjastów Vespy.
Na ostatnich pięciu kilometrach przed naszym hotelem mamy jednak mimowolny postój: niedawno wymieniona linka sprzęgła w żółtym rowerze Volkera (Vespa PX Traveller z wózkiem bocznym) pęka. Próba naprawy Cięgna "na szybko i na brudno" kończy się niepowodzeniem. Pozostają nam tylko dwie opcje: Albo wezwać holowanie i przygotować się na długie oczekiwanie, albo pchać Volkera i Hennesa, jego dalmatyńczyka, i mieć nadzieję, że nie będziemy musieli zatrzymywać się na żadnym z wielu rond, skrzyżowań i świateł. Po krótkiej naradzie decydujemy się na opcję drugą. Bo robi się coraz ciemniej i chłodniej. Volker wrzuca drugi bieg i suwakami jedziemy dalej - z powodzeniem. Ale ruch uliczny i światła zmuszają nas do zatrzymania się, co powoduje zgaśnięcie silnika. Musimy więc pchać Volkera jeszcze dwa razy, zanim w końcu dotrzemy do hotelu. Udaje nam się dotrzeć na czas, by załadować Vespy. Zadowoleni, zmęczeni i głodni udajemy się do hotelowej restauracji na naszą ostatnią wspólną kolację. Świętujemy ten ostatni wieczór w typowo włoskim stylu, przy muzyce na żywo, śpiewie niektórych członków i grze na bębnach Ali. Następnego ranka ostatnie bagaże zostają załadowane do naszego autokaru i wyruszamy w drogę powrotną do domu. Na tej czterodniowej wycieczce niczego nie brakowało! Wszyscy razem świetnie się bawiliśmy, byliśmy wyczerpani fizycznie, ale po prostu szczęśliwi. Można śmiało powiedzieć, że nie zapomnimy tych przeżyć i że jeszcze bardziej zbliżyły nas one do siebie.
Chcielibyśmy z całego serca podziękować członkom naszego zarządu, organizatorom i naszym licznym sponsorom! Bez Was ten wyjazd nie byłby możliwy. Grazie con tutto il cuore! (z całego serca Wam dziękujemy!)
Tekst i zdjęcia: Daniele Mercante